« wróć

2010-07-22 / 10:33

Porozmawiajmy o fotografii ślubnej

Porozmawiajmy o fotografii ślubnej

Czerwiec to jeden z 3 miesięcy, w którym statystycznie branych jest najwięcej ślubów. Wybór fotografa do sesji ślubnej jest dziś przeprowadzany bardzo skrupulatnie. Piękne zdjęcia są niezwykłą pamiątką na resztę wspólnych lat. Pozwalają wracać do tych dni w dowolnej chwili, siedząc przed kominkiem, przy lampce wina. Dziś standardem nie są już sesje w studio, ale sesje fotograficzne w plenerze i reportaże ślubne. O ile kiedyś, za czasów naszych babć, Parze Młodej robiono jedno pamiątkowe zdjęcie, które potem wieszano w ramie nad łóżkiem, teraz zdjęcia na pamiątkę tego dnia liczymy w setkach. O modzie na ślubną fotografię rozmawiamy z Robertem Tomaszewskim.

Redakcja DG: Od ilu lat robi Pan zdjęcia Parom Młodym?

Robert Tomaszewski: Fotografią ślubną na poważnie zajmuję się dopiero trzeci rok. Jest to na tyle długo, by dobrze wiedzieć jak się w tym temacie poruszać, a jednocześnie na tyle niewiele, by się to nie znudziło, po prostu, by chciało się to robić z pasją, ciągle szukać czegoś nowego.

DG: Czy Pary Młode zgłaszają się do Pana z gotowym pomysłem na sesje, czy jest to raczej Wasza wspólna inicjatywa?

RT: Para Młoda z własną wizją, przemyślanym pomysłem na zdjęcia (zwłaszcza plenerowe),  to raczej rzadkość. Najczęściej wygląda to tak, że wcześniej umawiam się z Parą mniej więcej jaki zakres tematyczny ich interesuje, czego oczekują. Oczywiście jestem zawsze otwarty i chętnie przystaję na propozycję Młodych, jest to dobry sposób na naukę, rozwój i sprawdzenie się w różnych warunkach, poznanie nowych, ciekawych miejsc.
 
DG: Czy obserwuje Pan aktualnie jakiś nurt w fotografii ślubnej? Czy Państwo Młodzi częściej decydują się na reportaże ślubne czy tradycyjne sesje w studio bądź w plenerze?

RT: Reportaż ślubny i sesja (plener lub studio) to dwa różne tematy. Podczas reportażu jestem raczej biernym obserwatorem, staram się nie narzucać, być dla Młodych uzupełnieniem i tak pełnego wrażeń dnia. Oczywiście wcześniej daję kilka luźnych wskazówek jak bardziej korzystnie wychodzić na zdjęciach. Sesja to sprawa zupełnie odmienna, tutaj mamy dla siebie przede wszystkim więcej czasu, możemy decydować o otoczeniu w jakim będą robione zdjęcia. Odpowiadając na Pani pytanie, młodzi na ogół decydują się na reportaż wraz z sesją plenerową, szablonowe zdjęcia studyjne to już raczej przeszłość. 

DG: Czy zdarzyło się Panu brać udział w jakiejś bardzo ciekawej i wyróżniającej się sesji ślubnej?
 
RT: Staram się tak robić zdjęcia, by każda sesja była szczególna i warta zapamiętania, nieraz naprawdę nieoczekiwane pomysły przychodzą na poczekaniu, w trakcie robienia zdjęć.  Poniżej dwa przykłady, które przychodzą mi do głowy, z takich właśnie sesji. Pierwszy to zdjęcie wykonane w trakcie sesji w Ogrodzieńcu, gdzieś tam kręciła się ekipa budowlańców, a Pary nie trzeba było nawet namawiać. Drugie, to dosłownie kilkanaście metrów od Sali weselnej.

Myślę, że dużym wyzwaniem dla świeżego wtedy fotografa weselnego była pierwsza sesja w wodzie.

 



DG: Kto wyszedł z inicjatywą takiej właśnie sesji?

RT: Wtedy był to pomysł  Pary Młodej. Ja oczywiście miałem pewne obawy, czy będę w stanie sprostać ich oczekiwaniom. Na szczęście byli to naprawdę radośni i chętni do zdjęć ludzie, a z efektu zadowolone były obie strony. Teraz niejednokrotnie sam namawiam wahające się Pary na takie zdjęcia.

DG: Proszę nam zdradzić w jakich miejscach w Dąbrowie Górniczej fotografuje Pan Młode Pary najczęściej?
 
RT: Mam dwa takie ulubione miejsca w okolicach Dąbrowy Górniczej.  Pierwsze to aleja w okolicach kościoła w Ząbkowicach oraz jej najbliższe sąsiedztwo. Korona starych drzew i możliwość robienia z perspektywy jaka tam jest dają naprawdę niesamowite efekty.
 

   

Drugie to Pogoria IV, czyli niedawno zalane wyrobisko po kopalni piasku. W zdjęciach w wodzie nie chodzi o to by w tej wodzie pływać po szyje, tylko się nią „nacieszyć”, zrobić trochę zamieszania. I właśnie tam mam miejsce, w którym dobrych kilkanaście metrów od brzegu jest wody ledwie po kolana, miejsce dające wiele radości podczas robienia zdjęć.

 


DG:  W sesjach ślubnych często pojawiają się różne rekwizyty - przywołując w pamięci swoją własną sesję ślubną pamiętam, że były tam kieliszki i gramofon. Czy potrafi Pan wymienić te rekwizyty, które na Pana sesjach pojawiają się najczęściej?

RT: Z rekwizytami w moim przypadku jest tak, że po prostu z nich wyrosłem, albo raczej właśnie wyrastam. Pamiętam początki, gdzie zastanawiałem się nad różnego rodzaju walizkami, kieliszkami, koszykami itp. Teraz staram się po prostu zrobić dobre zdjęcia bez specjalnie wymuszanych udziwnień. Oczywiście, gdy Para Młoda zaznaczy, że oczekuje dodatków, w samochodzie wożę starą walizkę, w środku której mam kilka niespodzianek. Ale rekwizyty przecież są zawsze pod ręką, jest welon, bukiet, obrączki. Mimo wszystko mile wspominam buciki mojego wtedy nowo-narodzonego synka, które pojawiły się na kilku zdjęciach.

 

DG: Która z sesji ślubnych bądź reportaży najbardziej utkwiła Panu w pamięci?
 
RT: W czasie reportażu zawsze dzieje się wiele nieoczekiwanych rzeczy. Myślę, że jedną z ciekawszych była sytuacja, gdy jadąc windą z mieszkania Panny Młodej winda zamiast na dół ruszyła do góry. Jedna z osób niewiele myśląc nacisnęła przycisk „Stop”. Do ceremonii kilkanaście minut (kościół tuż obok), a my siedzimy zacięci w windzie, w której świecą się wszystkie przyciski z numerami pięter. Na szczęście zdążyliśmy, a z dramatycznej sytuacji pozostało zdjęcie.

DG: Ile trwa zrobienie sesji fotograficznej w plenerze, ile czasu trzeba na nią poświęcić?

RT: I tu stajemy przed pytaniem na ile czasu pozwalają nam warunki, czy plener wykonywany jest w dniu ślubu, czy też w inny dzień. Jeśli jest to dzień ślubu to z góry ograniczeni jesteśmy czasem w wymiarze ok. 1,5 godziny, oprócz zdjęć musimy mieć na uwadze czekających na sali gości weselnych, którzy przecież przyszli się pobawić w towarzystwie Pary Młodej a nie godzinami na nią oczekiwać. Nie oznacza to jednak, że w dniu ślubu nie da się zrobić przyzwoitych zdjęć.


Dużo bardziej komfortowa sytuacja, to gdy zdjęcia plenerowe odbywają się poza dniem ślubu, wtedy oprócz tego, że nie mamy specjalnie ograniczeń czasowych, możemy też wspólnie odwiedzić kilka miejsc, które w dniu ślubu byłyby z różnych przyczyn nieosiągalne.

DG: Kiedyś najczęściej Para Młoda umawiała się na zdjęcia w dzień ślubu, dziś coraz częściej spotyka się Młode Pary, które wykonują pamiątkowe zdjęcia po ceremonii? Jak najczęściej wygląda to u Pana?
 
RT: Część reportażowa musi być oczywiście wykonana w dniu ślubu. Muszę jednak przyznać, że z biegiem czasu coraz więcej Par sesję plenerową wykonuje w inny dzień.
O zaletach czasowych i lokalizacyjnych takiego rozwiązania mówiłem wcześniej. Dodatkowym plusem jest to, że po kilku dniach od wesela Młodzi są już naprawdę rozluźnieni, opada napięcie i stres, że w dniu ślubu coś pójdzie nie tak. Możemy też pozwolić sobie na jakieś zabrudzenia, czy zamoczenie stroju weselnego, przecież na salę nie musimy wracać, a ubranie można później wyczyścić.

   


DG: Proszę nam powiedzieć jaka jest teraz tendencja w kolorystyce zdjęć ślubnych ? Czy częściej są to zdjęcia w sepii czy czarno-białe?

RT: Tu bardzo dużo zależy od konkretnej Pary Młodej. Ja staram się dać Młodym wybór. Po zakończeniu pracy nad zdjęciami przygotowuję galerię internetową, z której wybierają Oni zdjęcia, które później  mają znaleźć się w albumie lub fotoksiędze. I właśnie w takiej galerii, gdy robię wersję czarno-biała lub inną kolorowego zdjęcia, pozostawiam jednocześnie dla porównania jak wygląda ono w kolorze. Mnie osobiście cieszy, gdy wybór pada na wersję czarno-białą.

 


DG: Ile zdjęć z reguły liczy taka profesjonalna sesja?
 
RT: Po wykonaniu reportażu i sesji plenerowej, po starannej selekcji i obróbce graficznej, jako gotowy materiał prezentuję Parze Młodej około 200 sztuk zdjęć.

DG:  Jaka jest pana refleksja na temat zmian, jakie nastąpiły właśnie w fotografowaniu nowożeńców?
 
RT: Myślę, że kończy się epoka sztywnych i mocno ustawianych zdjęć studyjnych. Zdjęcie typu „stańcie ładnie na jednolitym tle” jest w stanie zrobić przeciętnie uzdolniony gość weselny mający w ręku aparat. Dzisiaj Młodzi chcą mieć zdjęcia, którymi mogą się podzielić i pochwalić z innymi, zdjęcia które nie tylko mają wartość archiwalną.

DG: Na koniec chciałam zapytać jakim sprzętem pan fotografuje ?
 
RT: Odpowiednią plastykę obrazu i głębie ostrości jest w stanie dać tylko połączenie pełnoklatkowego aparatu ze szkłami stałoogniskowymi. Ja pracuję zawsze na dwa pełnoklatkowe aparaty. Pozwala mi to na robienie urozmaiconych zdjęć bez konieczności ciągłego tracenia czasu na zmiany obiektywów, a do tego minimalizuje kwestię awarii sprzętu. Moje ulubione szkła to 35L, 85L, 135L Canona.

DG: Jakieś wskazówki dla przyszłych Par Młodych?

RT: Najważniejszą rzeczą jest pozytywne nastawienie do całego dnia, nie ma co zawracać sobie głowy drobnymi sprawami, które z pozoru mogą mieć wpływ na uroczystość. Nie bójcie się okazywać sobie emocji, łez, uśmiechu.


DG: Dziękuję za rozmowę


Z Robertem Tomaszewskim rozmawiała Magdalena Jagielska.

Robert Tomaszewski
rt@rtfoto.pl
www.rtfoto.pl

Twój nick / imię i nazwisko
Komentarz
 
Wpisz powyższy wyraz:

Komentarze

Wichary Sandra | 2011-11-14 / 09:18

przez totalny przypadek znalazlam siebie w internecie:)zdjecie z bucikami:D
trzeba przyznac ze Pan Robert to ARTYSTA naszych czasow jak dla mnie reportz z mojego slubu jest dzielem sztuki a bylo to juz 4 lata temu, teraz doswiadczenie jest jeszcze bogatsze jak widac na stronie Pan Roberta!!! rzy kazdej okazji dziekuje za tak piekna pamiatke ktora nie raz zastepuje wsponienia ktore blakna tak syzbko!!!!
Serdeczne pozdrowienia dla Pana Roberta i oczywiscie zachecam kazda pare do skorzystanie z jego uslug!!!!!!!jak widac naprawde warto!!!!

Edyta i Darek | 2011-09-07 / 18:53

11.07.2009 TO MAGICZNA DATA DLA NAS A p.ROBERT PIĘKNIE TO WSZYSTKO UWIECZNIŁ NA ZDJĘCIACH. POLECAMY GO WSZYSTKIM ZAINTERESOWANYM.
POZDRAWIAMY I ŻYCZYMY WIELU CIEKAWYCH SESJI ZDJĘCIOWYCH ORAZ ZADOWOLONYCH KLIENTÓW.

Monika i Tomasz | 2011-01-22 / 14:55

kurcze co tu duzo mówić - rewelacja.My na plener wybraliśmy Pragę(stolicę Czech)....p.Robert jest otwarty na każdą szalną propozycję ... pomaga ustawiać do zdjecia i pozwala(wręcz każe:)) byc spontanicznym.Wybierając tego fotografa macie gwarancje świetnych zdjęc i dobrej zabawy.

Kasiai Marcin | 2010-08-17 / 22:49

Robert to profrsjonalista. Sesja ślubna jakiej pozazdrościła by nam każda młoda para. Nasza fotoksięga... zaczarowane kadry, mistrzowskie wyczucie chwili, nietuzinkowe ujęcia - to po prostu fotograf z pasją. Dziekujemy za wspaniałą zabawę i za piękna pamiątkę z tego wyjątkowe dnia. Mamy nadzieję, że będziemy mieli jeszcze niejedną okazję skorzystać z Pana usług. Życzymy wielu sukcesów :)

Słomka | 2010-07-30 / 14:15

To my takiego gościa mamy w Dąbrowie ? Dobrze wiedzieć.

Michał | 2010-07-25 / 21:56

Znam Roberta od wielu lat i miałem przyjemność oglądać bardzo wiele jego zdjęć których, których pewnie niewielu widziało, ma talent i to nie ulega dyskusji, z tym się człowiek rodzi. Widzę w wywiadzie zdjęcie ze ślubnego reportażu które robił mnie i mojej żonie :). Jak ktoś chce mieć naprawdę niebanalną pamiątkę z własnego ślubu to nie ma innej opcji trzeba wynająć Roberta Tomaszewskiego :)

kania | 2010-07-22 / 21:39

Nie aparat robi zdjęcia, tylko fotograf. Myślę, że w tym przypadku mamy okazję oglądać zdjęcia Fotografa. Życzę wielu sukcesów.

rynekstaroci | 2010-07-22 / 19:01

Jak mam kogoś polecić z dobrych fotografów z Dąbrowy Górniczej To polecam Robert

Agnieszka z Sosnowca | 2010-07-22 / 13:39

Fajnie przeczytac wywiad z fotografem, który robił mi zdjęcia ślubne. Pełen profesjonalizm. Powodzenia na przyszłość

« wróć